Douszne słuchawki od firmy REDMAGIC nie rozpieszczają paletą funkcji i zastosowań. Stawiają raczej na prostotę i łatwość w obsłudze. Czy warto?
Po otworzeniu pudełka, które samo w sobie ma minimalistyczny i schludny design, naszym oczom ukazują się słuchawki i instrukcja obsługi… Nic poza tym, żadnych gumek, a przypominam są to słuchawki douszne, no ale takie zastosowanie zostało wybrane przez REDMAGIC więc nie ma co gadać. Żadnego dodatkowego kabelka ani przejściówki też tu nie znajdziemy, a szkoda bo nie każdy ma telefon z wejściem typu C. Ja na przykład nie;)) i musiałem się w ową zaopatrzyć we własnym zakresie. Nie wiem czy to już rozpieszczenie przez innych producentów słuchawek, którzy potrafią włożyć nam do tych opakowań dosłownie wszystko co potrzeba i jeszcze więcej, ale nawet przy tej niewielkiej cenie taki drobiazg byłby po prostu miłym dodatkiem.

Pierwszym wrażeniem jeśli chodzi o sam produkt, to wydaje się być budżetowość produktu. Oczywiste jest to, że mamy na tablicy słuchawki za ok. 100zł i trzeba o tym pamiętać ale plastikowe części douszne i cieniutki kabelek powlekany gumą nie robi wrażenia wow. To co jeszcze rzuca się w oczy to czerwony logotyp marki REDMAGIC po zewnętrznych stronach obydwu słuchawek oraz trzy-przyciskowy panel na kablu, którego guziki odpowiadają za takie funkcję jak: głośniej, ciszej, pauza. Więc jeśli zależy komuś na wielofunkcyjności słuchawek czyli np. opcji przewijają piosenek, asystentów głosowych czy przełączania się pomiędzy trybami, których w tych słuchawkach brakuje to raczej nie będzie to coś dla niego.

Co można powiedzieć dobrego o REDMAGIC MagicSound to, to że dobrze leżą w uchu (przynajmniej moim, bo jak wspominałem nie posiadają gumek tylko słuchawka siedzi bezpośrednio w uchu) i nie towarzyszyło mi żadne uczucie dyskomfortu fizycznego po dwóch godzinach słuchania muzyki. Są one bardzo prostymi słuchawkami dousznymi z kablem typu USB-C, nie posiadającymi wiele funkcji, opcji etc. Zostało tu postawione raczej a prostotę i wygodę.

O brzmieniu można powiedzieć, że jest bezpieczne i raczej nie męczy, ale za to brakuje mu energii przy szybszych rytmach i klarowności przy wolniejszych balladach. W zależności od gatunku muzycznego, którego aktualnie słuchamy da się odczuć, że strojenie nie jest w pełni zbalansowane i uniwersalne (tzw. do wszystkiego) wymaga pobawienia się korektorem EQ, którego słuchawki niestety nie oferują, poprzez brak aplikacji do słuchawek lub jakichkolwiek potencjometrów na części z przyciskami. Wchodząc w szczegóły, bas w tych słuchawkach wypada dość skromnie, brakuje poczucia głębi dźwięku i niby niskie pasmo jest obecne, ale jednocześnie znacząco skupione na wyższym zakresie. Jeśli chodzi o średnie tony, to tutaj najmniej zmieniałem w korektorze EQ i nic za bardzo nie podbijałem, ani nie obniżałem. Natomiast trzeba powiedzieć, że czasem instrumenty potrafią się gubić i nie da się wyizolować np. gitary, szczególnie przy gęstszych aranżacjach. Góra pasma jest wyraźnie złagodzona, brakuje tu dbałości o detale, przysłowiowego „powietrza” i tego czegoś, co daję nam to poczucie precyzji. W efekcie brzmienie jest lekko zamknięte i momentami ograniczone, niestety nie mogę powiedzieć, że słuchało mi się turbo przyjemnie na słuchawkach REDMAGIC.

Moim zdaniem, słuchawki powinny fajnie grać od wyjęcia z pudełka, a korektor jest tylko po to by lekko podrasować ich brzmienie. Tutaj tak nie jest, wyczuwam lekką taniochę jeśli chodzi o materiały z których są wykonane np. te plastikowe części douszne, brakuję mi tu również jakiegoś miłego akcentu od producenta w stylu np. Przejściówki z USB-C do Lightning lub Mini Jack. Ale nie owijając w bawełnę 100zł za słuchawki, które są wygodne i możemy ulepszyć byle jakim darmowym korektorem tak, żeby brzmiały naprawdę przyzwoicie to fair deal. Jeśli ktoś poszukuję sprzętu na jakąś nagłą okazję, którego ma nie być szkoda jak się uszkodzi, to są to słuchawki dla niego.
