Holenderska marka Fresh ‘n Rebel postanowiła rzucić wyzwanie prawom fizyki i estetyki, serwując nam gadżet, który trzyma się smartfona mocniej niż my naszych postanowień noworocznych. To eleganckie pudełko pełne elektronów obiecuje, że widok czerwonej ikony baterii odejdzie do lamusa
Zapomnij o rozładowanym telefonie w najmniej odpowiednim momencie. Nowoczesny powerbank o pojemności 10 000 mAh z certyfikatem Qi2 to gwarancja niezależności w miejskim biegu. Dzięki silnym magnesom neodymowym urządzenie stabilnie przylega do obudowy, zapewniając wydajne ładowanie bezprzewodowe. Akcesorium jest w pełni kompatybilne z najnowszymi iPhone’ami oraz smartfonami z systemem Android, oferując zapas energii wystarczający na dwa pełne cykle ładowania.
Choć mogłoby się wydawać, że podwojenie pojemności akumulatora musi wiązać się z gabarytami cegły, inżynierowie z krainy tulipanów udowodnili, że dieta cud istnieje przynajmniej w świecie technologii. Nowy model przybrał na objętości jedynie o symboliczną jedną czwartą, ważąc tyle co przeciętny telefon i zachowując smukłą sylwetkę, która bez trudu odnajdzie się w ciasnych dżinsach czy przepełnionym plecaku. To prawdziwy majstersztyk miniaturyzacji, zaprojektowany tak, by emitować mniej ciepła i dbać o nasze bezpieczeństwo za pomocą dziewięciu wyspecjalizowanych funkcji ochronnych.

Fresh ‘n Rebel nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił do zestawu odrobiny funkcjonalnego luksusu w postaci metalowej, wysuwanej podpórki, pozwalającej na wygodne śledzenie ulubionych seriali, gdy prąd płynie wartkim strumieniem. Pięć diod LED informuje o stanie zasobów z precyzją godną szwajcarskiego zegarka, a złącze USB-C Power Delivery o mocy 20 W pozwala na jednoczesne karmienie dwóch urządzeń naraz. Możemy zatem bez przeszkód ładować telefon bezprzewodowo, podczas gdy nasze słuchawki odzyskują wigor za pośrednictwem dołączonego do zestawu, kolorystycznie dopasowanego kabla.
Podróżnicy z pewnością docenią fakt, że gadżet ten posiada certyfikat IATA, co czyni go mile widzianym gościem na pokładzie większości linii lotniczych świata. Całość tej technologicznej biżuterii została ubrana w odważną paletę ośmiu barw o poetyckich nazwach, od burzowej szarości po marzycielski fiolet, i wyceniona na 270 złotych. To niewielka cena za bilet do świata, w którym gniazdka ścienne stają się jedynie zbędnym elementem wystroju wnętrz.
