MOVA Aero C wyróżnia się nie tylko charakterystycznym designem, ale też zestawem trzech magnetycznych końcówek, pięcioma trybami pracy oraz technologiami, które sprawiają, że suszenie i stylizacja włosów stają się szybsze i prostsze.
Już samo rozpakowanie MOVA Aero C robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Wszystko zostało naprawdę schludnie zapakowane, a sama suszarka od razu wyróżnia się swoim wyglądem. Dostajemy tutaj kolor określany jako brudny róż, który prezentuje się bardzo dobrze, szczególnie w połączeniu ze smukłą konstrukcją. Dzięki temu Aero C nie wygląda jak kolejna zwykła suszarka, tylko bardziej jak przemyślany sprzęt do stylizacji. Jednym z największych plusów już od pierwszego użycia okazuje się jej waga, bo suszarka jest naprawdę lekka i poręczna. Dzięki temu można bez większego problemu pracować nią dłużej i dokładniej, szczególnie przy stylizacji włosów. Nie trzeba też co chwilę zmieniać ułożenia ręki, żeby znaleźć wygodniejszy chwyt, co przy cięższych modelach potrafi być naprawdę odczuwalne.
W zestawie znajdziemy trzy magnetyczne końcówki: dyfuzor, szczotkę wygładzającą oraz koncentrator do stylizacji. Każda z nich ma tutaj swoje konkretne zastosowanie. Magnetyczne mocowanie działa bardzo wygodnie, końcówki szybko zakładamy i możemy je równie łatwo zmienić w zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać. Już na tym etapie widać, że producent nie skupił się wyłącznie na samym wyglądzie suszarki, ale pomyślał również o tym, żeby korzystanie z niej na co dzień było po prostu wygodne.

Największym plusem dołączonych końcówek jest ich uniwersalność, bo każda z nich daje trochę inny efekt i faktycznie czuć różnicę podczas korzystania z poszczególnych akcesoriów. Szczotka wygładzająca bardzo dobrze radzi sobie z prostowaniem włosów, dzięki czemu po wysuszeniu są one wyraźnie gładsze, prostsze i zdecydowanie bardziej uporządkowane. Co najważniejsze, nie widać na nich tych drobnych, odstających włosków, które często potrafią zepsuć cały efekt. Szczególnie dobrze sprawdza się w połączeniu z trybem Warm Care, ponieważ włosy po takim suszeniu nie tylko są proste, ale też wyglądają na bardziej zadbane i mają przyjemny połysk. Koncentrator do stylizacji ma z kolei smukłą konstrukcję, dzięki czemu strumień powietrza możemy skierować dokładnie tam, gdzie tego potrzebujemy. To szczególnie przydatne podczas modelowania, kiedy chcemy nadać włosom konkretny kształt albo dokładniej wykończyć pojedyncze pasma. Samo układanie jest dzięki temu szybkie i nie wymaga specjalnego kombinowania, niezależnie od tego, czy mamy krótsze, czy dłuższe włosy.
Czytaj też: TEST Suszarka MOVA Shine 20: Dyson ma poważną konkurencję za połowę ceny

Najwięcej pozytywnych zaskoczeń przynosi jednak dyfuzor. Włosy są dobrze zbierane przez końcówkę i nie trzeba cały czas pomagać sobie drugą ręką, poprawiać pasm czy pilnować, żeby loki nie straciły swojego kształtu. Po wysuszeniu otrzymujemy sprężyste, dobrze wyglądające loki, które nie sprawiają wrażenia przesuszonych ani napuszonych. Właśnie taki efekt zasługuje na uwagę, bo przy suszeniu kręconych włosów łatwo przesadzić z temperaturą albo siłą nawiewu i zamiast podkreślić skręt, uzyskać zupełnie odwrotny rezultat. Tutaj możemy dobrać odpowiedni tryb i spokojnie pracować z włosami, a przy korzystaniu z trybu Scalp Care dodatkowo mamy delikatniejsze suszenie u nasady, bez nieprzyjemnego uczucia przegrzewania skóry głowy. Wszystkie trzy końcówki mają więc swoje konkretne zastosowanie i nie są tutaj tylko dodatkiem wrzuconym do pudełka, z którego później korzystamy raz czy dwa. Faktycznie zmieniają sposób, w jaki możemy korzystać z Aero C.

MOVA Aero C oferuje aż pięć różnych trybów pracy i moim zdaniem jest to jeden z jej większych plusów, ponieważ zamiast korzystać cały czas z tej samej temperatury i siły nawiewu, możemy dobrać sposób suszenia dokładnie do tego, co aktualnie chcemy zrobić z włosami. W trybie Custom sami ustawiamy moc nawiewu oraz temperaturę, więc jeżeli mamy swoje przyzwyczajenia i najlepiej wiemy, na jakich ustawieniach lubimy suszyć włosy, możemy wszystko dopasować pod siebie. Fast Dry to z kolei opcja dla osób, którym zależy przede wszystkim na szybkim wysuszeniu włosów, ponieważ suszarka wykorzystuje tutaj mocniejszy nawiew i wyższą temperaturę. Dzięki temu możemy zdecydowanie szybciej przejść od mokrych włosów do gotowej fryzury.

Do codziennego suszenia szczególnie dobrze nadaje się tryb Warm Care, który wykorzystuje cieplejszy, ale bardziej kontrolowany nawiew. Jest też Scalp Care, czyli tryb nastawiony na delikatniejsze suszenie u nasady, co szczególnie docenią osoby, które nie lubią mocnego ciepła skierowanego bezpośrednio na skórę głowy. Przy tym ustawieniu można spokojnie wysuszyć włosy przy skórze bez charakterystycznego uczucia, że po kilku sekundach robi się po prostu za gorąco. Najciekawszym rozwiązaniem jest jednak Thermo Cycle, ponieważ w tym trybie suszarka automatycznie zmienia temperaturę nawiewu pomiędzy ciepłym i chłodnym powietrzem. W praktyce sprawia to, że nie musimy cały czas ręcznie zmieniać ustawień, a włosy po stylizacji są gładsze i mają przyjemny połysk. To właśnie takie drobne rozwiązania najbardziej pokazują, że Aero C została zaprojektowana z myślą o codziennym użytkowaniu. Zamiast skupiać się wyłącznie na jak najmocniejszym nawiewie, pozwala nam kontrolować cały proces suszenia i dobrać go do konkretnej sytuacji.
Czytaj też: TEST MOVA Master 10 – Nowy mistrz stylizacji do włosów

Pod względem zastosowanych technologii MOVA Aero C również ma czym się pochwalić, bo producent nie ograniczył się tutaj tylko do mocnego silnika i kilku poziomów nawiewu. Jednym z ciekawszych elementów jest komora GlossFlow w kształcie litery C, która została zaprojektowana tak, aby odpowiednio prowadzić powietrze podczas suszenia i jednocześnie pomagać w wygładzaniu włosów. W połączeniu z technologią C Shape DualForce Cyclone™ otrzymujemy szeroki i równomierny nawiew, który pozwala szybciej osuszyć większą powierzchnię włosów, bez konieczności skupiania całego strumienia w jednym miejscu. W praktyce przekłada się to na naprawdę przyjemne suszenie, szczególnie kiedy zależy nam na czasie, ale nie chcemy od razu korzystać z najmocniejszych ustawień.

Do tego dochodzi technologia plazmowa 360°, która działa w całej komorze suszarki i według producenta ma pomagać w ograniczaniu puszenia oraz elektryzowania się włosów. Efekty suszenia również wypadają tutaj na plus, bo włosy są bardziej gładkie i łatwiej je później ułożyć, szczególnie w porównaniu z suszarkami, po których potrafią być mocno napuszone. Producent zastosował tutaj również podwójną kontrolę temperatury Dual NTC, dzięki której temperatura jest na bieżąco monitorowana, a samo suszenie ma być bardziej kontrolowane. Mamy też pięć poziomów temperatury i pięć poziomów siły nawiewu, więc możliwości konfiguracji jest naprawdę sporo.

Wszystko obsługujemy za pomocą panelu dotykowego, a na jasnym ekranie LED możemy sprawdzić aktualny tryb, temperaturę oraz moc nawiewu. Poszczególne ustawienia są dodatkowo przedstawione w czytelny, kolorowy sposób. Ciekawostką jest także automatyczny tryb czuwania, który uruchamia się, kiedy odłożymy suszarkę na płasko i przestaniemy z niej korzystać. Urządzenie wtedy obniża temperaturę i przechodzi na delikatny nawiew o temperaturze pokojowej, dzięki czemu nie pracuje cały czas z wysoką temperaturą, a my możemy na chwilę przerwać stylizację bez konieczności ciągłego wyłączania urządzenia. Są to może drobne rzeczy, ale właśnie dzięki nim Aero C sprawia wrażenie sprzętu dopracowanego nie tylko pod względem wyglądu, ale również samego korzystania z niego na co dzień.

Jeżeli miałbym wskazać rzecz, która najbardziej przekonuje do MOVA Aero C, to zdecydowanie byłby to efekt końcowy na włosach. Tutaj naprawdę widać różnicę względem wielu zwykłych suszarek, szczególnie kiedy włosy są bardziej wymagające i mają tendencję do puszenia się. Aero C bardzo dobrze radzi sobie nawet z mocno zniszczonymi włosami po wielu koloryzacjach i rozjaśnianiu, które przy korzystaniu ze zwykłych suszarek potrafią po wysuszeniu wyglądać na suche, matowe i mocno napuszone. Tutaj efekt jest zupełnie inny, bo po wysuszeniu włosy są zdecydowanie gładsze, bardziej uporządkowane i mają zdrowiej wyglądający połysk. Nie chodzi nawet o sam efekt zaraz po stylizacji, ale również o to, że włosy po prostu łatwiej później ułożyć i nie trzeba długo walczyć z odstającymi pasmami. Bardzo dobrze sprawdza się również połączenie odpowiedniego trybu z konkretną końcówką, bo możemy najpierw delikatnie wysuszyć włosy, a później przejść do ich wygładzania albo modelowania bez konieczności zmieniania całego sprzętu. Przy prostowaniu szczególnie dobrze wypada szczotka wygładzająca, natomiast przy kręconych włosach zdecydowanie warto dać szansę dyfuzorowi, który pozwala zachować skręt bez tworzenia efektu suchej, napuszonej fryzury. Podoba mi się też to, że możemy bardzo łatwo kontrolować temperaturę i siłę nawiewu, ponieważ przy takiej liczbie ustawień nie jesteśmy skazani na jedno konkretne rozwiązanie. Jeśli chcemy szybko wysuszyć włosy, mamy do tego odpowiedni tryb. Jeżeli zależy nam bardziej na delikatnym suszeniu, możemy zmniejszyć temperaturę i nawiew, a kiedy chcemy uzyskać możliwie gładkie wykończenie, wystarczy połączyć odpowiedni tryb z konkretną końcówką.

MOVA Aero C to suszarka, która oferuje znacznie więcej niż samo suszenie włosów. Lekka konstrukcja, trzy magnetyczne końcówki i kilka trybów pracy pozwalają nie tylko szybko wysuszyć włosy, ale też je wygładzić, wymodelować czy podkreślić naturalny skręt. Na plus wypada również ograniczenie puszenia, dzięki czemu włosy po stylizacji wyglądają na gładsze i bardziej zadbane. Moim zdaniem to naprawdę udany sprzęt, który dobrze sprawdzi się w codziennym użytkowaniu, a przy okazji może być świetnym pomysłem na prezent dla mamy czy dziewczyny. Jeśli szukacie suszarki oferującej sporo możliwości stylizacji, a nie tylko podstawowe funkcje, MOVA Aero C zdecydowanie warto wziąć pod uwagę. Przy cenie 480zł uważam, że jest to opłacalny wybór, szczególnie dla osób, którym zależy na wygodzie i dobrych efektach suszenia.
