Wiosenne eskapady w plener to doskonała okazja do cyfrowego detoksu, chyba że Twój smartfon właśnie służy za nawigację, a kabel od powerbanka radośnie wyskakuje z gniazda na każdym większym wyboju. Na szczęście marka Xtorm postanowiła zakończyć ten dramat, wprowadzając przewody z systemem C-LOCK, które łączą się z urządzeniem tak trwale, że żadne leśne wertepy nie przerwą im życiodajnego ładowania.
Czym właściwie jest ten cudotwórczy system i dlaczego jeszcze go nie mieliśmy? Z pozoru nowe kable Xtorm wyglądają jak każdy inny przewód, ale ich sekret tkwi w sprytnie wzmocnionym wnętrzu wtyku, które sprawia, że złącze osadza się w porcie z wyjątkową pewnością siebie. To swoisty mocny uścisk, który gwarantuje, że przypadkowe pociągnięcie czy wstrząsy podczas jazdy na rowerze nie zakończą się nagłym brakiem zasilania. Jednocześnie cała konstrukcja pozostaje w pełni wierna standardom technologicznym, dbając o bezpieczeństwo delikatnych gniazd naszych drogocennych gadżetów.
W ofercie polskiego dystrybutora, firmy K-Consult, pojawiły się właśnie dwie rodziny tych nieustępliwych przewodów, gotowe sprostać różnym poziomom naszego plenerowego szaleństwa. Seria NextGen USB-C PD Ultra o imponującej przepustowości aż 240W, wyposażona w chroniący przed przegrzaniem inteligentny chip E-Marker oraz elastyczny rdzeń xFlex, to doskonały wybór dla tych, którzy cenią szybkość i odporność na zginanie. Z kolei dla prawdziwych twardzieli przygotowano modele Xtreme, które dzięki powłoce DuraCore potrafią znieść nacisk nawet do stu kilogramów i przetrwać ponad sto tysięcy wygięć, co oznacza, że prawdopodobnie przetrwają w nienaruszonym stanie więcej niż przeciętny namiot podczas wichury.

Oczywiście, nawet najpotężniejszy kabel jest niczym bez odpowiedniego źródła mocy, dlatego producent dorzuca do pieca dwie nowe ładowarki turystyczne, które uratują niejedną zagraniczną wyprawę. Pierwsza to prawdziwy rarytas, czyli model 3in1 łączący w sobie klasyczną ładowarkę sieciową o mocy 30W, pojemny powerbank oferujący dziesięć tysięcy miliamperogodzin oraz panel do ładowania bezprzewodowego, a do tego zestaw wtyczek kompatybilnych z gniazdkami w Europie, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Druga propozycja to płaska, niskoprofilowa ładowarka o mocy 65W z portami USB-C i USB-A, która bez najmniejszego problemu wślizgnie się do najbardziej wypchanego plecaka, by zasilić nawet wymagającego laptopa na końcu świata, dorzucając do kompletu dodatkowe wtyczki australijskie.


Jeśli zastanawiacie się, ile kosztuje ten technologiczny spokój ducha z dala od cywilizacji, to ceny prezentują się niezwykle rozsądnie jak na sprzęt do zadań specjalnych. Za modele z serii NextGen zapłacimy 129 zł przy długości półtora metra oraz 149 zł za wariant trzymetrowy, a w zestawie otrzymamy wygodną opaskę do zwijania. Ekstremalnie wytrzymałe półtorametrowe kable Xtreme uszczuplą nasz portfel o 149 zł za wersję z dwoma złączami USB-C lub o 109 zł, jeśli wybierzemy opcję z tradycyjną końcówką USB-A o niższej przepustowości. Natomiast zaawansowane podróżne ładowarki wyceniono odpowiednio na 339 zł za model ze zintegrowanym powerbankiem oraz 259 zł za płaską, niezwykle mocną wersję turystyczną.
