07.04.2026

TEST e:Ny1 EV Advance – Koszmarna nazwa, ale dobry elektryk

Ten elektryk to coś więcej niż tylko trudna nazwa i futurystyczne kształty. Prawdziwym bohaterem jest tu ogromny ekran centralny, który dominuje we wnętrzu. Japończycy stworzyli auto, które z zewnątrz wygląda poważnie i nowocześnie, ale w środku serwuje nam dawkę zdrowego, technologicznego szaleństwa

Wygląd zewnętrzny e:Ny1 to taki motoryzacyjny odpowiednik faceta, który na elegancką imprezę ubrał drogi garnitur, ale zamiast krawata założył muszkę w jaskrawym kolorze. Bryła tego crossovera na pierwszy rzut oka bardzo przypomina spalinową siostrę, czyli model HR-V, jednak wnikliwe oko szybko wyłapie mnóstwo elektrycznego sznytu. Z przodu całkowicie zrezygnowano z tradycyjnego grilla na rzecz gładkiego panelu, pod którym sprytnie ukryto port ładowania, co przywodzi na myśl luksusową, inteligentną lodówkę przyszłości. Z boku sylwetka prezentuje się muskularnie, zwłaszcza z wydłużonym dachem i zgrabnymi alufelgami, które dumnie starają się wypełnić obszerne nadkola. Tył to z kolei absolutny hit dzięki listwie LED biegnącej przez całą szerokość klapy i dumnemu, szerokiemu napisowi HONDA, który skutecznie krzyczy do sąsiadów, co właśnie wjechało na podjazd. Jeśli chodzi o precyzyjną matematykę z dowodu rejestracyjnego, ten azjatycki elektryk mierzy dokładnie 4387 milimetrów długości, 1790 milimetrów szerokości bez lusterek oraz 1584 milimetry wysokości, a jego rozstaw osi wynosi aż 2607 milimetrów.

Kino domowe dla kierowcy, czyli wnętrze auta

Kiedy już usiądziesz w środku, natychmiast poczujesz się, jakbyś przez pomyłkę zajął miejsce w centrum dowodzenia lotami kosmicznymi i czekał na start misji na Marsa. Przed tobą znajduje się całkiem zgrabna, świetnie leżąca w dłoniach kierownica, za którą kryją się nowoczesne cyfrowe zegary w formie dziesięciocalowego ekranu, serwującego wyłącznie konkrety bez zbędnych, rozpraszających animacji. Sama deska rozdzielcza uderza przyjemnym, minimalistycznym, poziomym układem, który ma wizualnie poszerzać kabinę, dając poczucie przestrzeni wolnej od chaotycznego nadmiaru guzików. Całe to stonowane, japońskie zen zostaje jednak brutalnie zburzone przez centralny ekran o gargantuicznych rozmiarach piętnastu i jednej dziesiątej cala, który inżynierowie postanowili zamontować pionowo, dzieląc go na trzy strefy robocze przypominające obsługę trzech różnych tabletów jednocześnie. Pod tym monumentalnym wyświetlaczem wyrasta czysty i uporządkowany tunel środkowy, na którym zamiast klasycznej dźwigni zmiany biegów znajdziemy rząd designerskich przycisków, przywodzących na myśl klawiaturę luksusowego ekspresu do kawy.

Festiwal kompromisów, czyli o tapicerce słów kilka

Jeśli chodzi o wykończenie i materiały, producent zafundował nam mały festiwal kompromisów z odrobiną szaleństwa projektantów. Na desce rozdzielczej znajdziemy sporo twardych plastików, które co prawda zmontowano z iście japońską, wręcz legendarną precyzją, ale przy kontakcie z dłonią delikatnie przypominają, że księgowi mieli tu swoje pięć minut podczas planowania kosztów. Z kolei kierownica obszyta jest bardzo przyjemnym w dotyku, miękkim materiałem, dzięki czemu manewrowanie po mieście po prostu sprawia fizyczną frajdę i nie przypomina siłowania się z tanim tworzywem. Najwięcej kontrowersji budzi jednak tapicerka na siedzeniach, która została w całości wykonana z ekologicznej, syntetycznej skóry, będącej niestety nieco zbyt sztywną i śliską, przez co w ostrzejszych zakrętach można poczuć się jak na niezbyt udanej, miejskiej zjeżdżalni.

Cichy ninja łaknący kilowatów, czyli napęd i prąd

Pod podłogą pracuje układ napędowy, który w mieście robi z tego wozu cichego i łagodnego towarzysza, a w trasie potrafi pokazać swój mocno naładowany pazur. Elektryczny silnik generuje tu bardzo krzepkie 204 konie mechaniczne oraz 310 niutonometrów momentu obrotowego trafiającego prosto na przednie koła, co pozwala wystrzelić tę bryłę do pierwszej setki w zaledwie siedem i pół sekundy. Akumulator o pojemności blisko sześćdziesięciu dziewięciu kilowatogodzin obiecuje według katalogu zasięg na poziomie 412 kilometrów, co na papierze prezentuje się jak zaproszenie na długie wakacyjne wojaże. W miejskiej dżungli zużycie energii potrafi być rozsądne i utrzymuje się w okolicach siedemnastu kilowatogodzin na sto kilometrów, ale gdy tylko wyjedziesz na autostradę i utrzymasz względnie bezpieczną prędkość (100km/h), wówczas konsumpcja prądu spadła do 15 kilowatogodzin. Czyli odwrotnie jak to się dzieje w innych elektrykach. Sama charakterystyka pracy silnika jest płynna, oferując natychmiastową, elektryczną reakcję na każde muśnięcie prawego pedału bez najmniejszego szarpania.

Miejskie latanie i autostradowe chillowanie, czyli wrażenia z jazdy

Wrażenia z prowadzenia po zakorkowanym mieście to absolutna bajka dla każdego, kto nienawidzi codziennego stresu w korkach i ceni sobie genialną widoczność z podwyższonego fotela. Samochód manewruje się z dziecinną łatwością, a komfortowe zawieszenie bardzo łagodnie, z pełną godnością wybiera pozapadałe studzienki czy progi zwalniające, oszczędzając naszym kręgosłupom bolesnych wstrząsów. Kiedy wyrwiesz się z metropolii i wbijesz na drogę szybkiego ruchu, Honda wciąż pozostaje przyjemnie wyciszona, co pozwala na prowadzenie szeptanych konwersacji z pasażerami nawet przy wiatrach hulających wokół lusterek. Prowadzenie na szybkich łukach jest bardzo stabilne, choć wcale nie zachęca do udawania kierowcy wyścigowego, ponieważ miękko i przyjaźnie zestrojony układ jezdny szybko przypomni ci, że siedzisz w rasowym aucie rodzinnym.

Elektroniczny anioł stróż, czyli asystenci i bezpieczeństwo

W kwestii rozwiązań technologicznych ten japoński elektryk to istna, jeżdżąca twierdza nafaszerowana radarami i kamerami gotowymi wyciągnąć cię za uszy z każdej drogowej opresji. Słynny pakiet systemów Honda Sensing z niezwykłą czułością monitoruje otoczenie wokół pojazdu, płynnie i stanowczo utrzymując auto na środku pasa ruchu oraz łagodnie hamując, gdy maruder przed tobą postanowi bez ostrzeżenia zredukować prędkość do zera. Elektronika wspierająca kierowcę jest tutaj tak czujna, że czasami można odnieść wrażenie, jakby na prawym fotelu na stałe zadomowiła się bardzo przewrażliwiona teściowa, jednak w sytuacjach krytycznych taki refleks to po prostu bezcenny skarb. Do tego wszystkiego dochodzi nowoczesna integracja ze smartfonami przez Apple CarPlay i Android Auto na tym gigantycznym centralnym wyświetlaczu, co tworzy środowisko tak przyjazne i intuicyjne, że nawet technofob odnajdzie tu swoją strefę komfortu.

Werdykt z metką

Zbierając to całe japońskie szaleństwo z wtyczką w jedną całość, Honda e:Ny1 to intrygująca i odważna propozycja dla poszukujących komfortowego przemieszczacza o niebanalnej aparycji. Do jej największych zalet bez wątpienia należy żwawy i dynamiczny napęd, wybitnie komfortowe zawieszenie oraz bardzo przestronne wnętrze z imponującą multimedialną ścianą w centrum kokpitu. Za tę bogato wyposażoną wersję Advance trzeba zapłacić w salonie około 234 500 złotych. Biorąc pod uwagę aktualne rynkowe szaleństwo oraz możliwość skorzystania z państwowych dopłat do aut elektrycznych, jest to kwota, która potrafi skutecznie przekonać do przesiadki na prąd.

Portal o nowych technologiach, sztucznej inteligencji (AI), lifestylu, motoryzacji, stylu, smartfonach, komputerach oraz wszystkim, co kształtuje naszą współczesną rzeczywistość.
NEWSLETER
ZAPISZ SIĘ I BĄDŹ Z NAMI NA BIEŻĄCO
© 2025 SmartYou. All rights reserved.