15.04.2026

Kia Sportage włożyła smoking, czyli mroczna elegancja, która nie wydrenuje portfela

Jeśli myśleliście, że głęboka czerń jest zarezerwowana wyłącznie dla wieczorowych kreacji, najnowsza odsłona koreańskiego bestsellera skutecznie wyprowadzi Was z błędu. Kia Sportage Black Edition wkracza na asfaltowe salony z gracją godną wybiegów w Mediolanie.

Projektanci z Seulu postanowili poflirtować z mrokiem, ale zrobili to w sposób niezwykle wysmakowany i całkowicie pozbawiony ostentacji. Wersja Black Edition to prawdziwy festiwal detali skąpanych w lśniącym lakierze, gdzie nawet logotypy marki i dumnie prężący się napis na klapie bagażnika zrezygnowały z tradycyjnego chromu na rzecz dyskretnej, czarnej satyny. Całość osadzono na dedykowanych, osiemnastocalowych felgach, które w duecie z nowym, matowym lakierem Ivory Silver tworzą kontrast tak wyrazisty, że sąsiedzi z pewnością zapomną o podlewaniu trawnika, byle tylko dłużej nacieszyć oko Waszym nowym nabytkiem.

Wnętrze tego SUV-a to z kolei azyl dla estetów, którzy ponad wszystko cenią sobie mariaż nowoczesnej technologii z przytulnością luksusowego apartamentu. Kierowcę witają dwa imponujące, ponad dwunastocalowe ekrany zlewające się w jedną cyfrową rzekę informacji, podczas gdy nad głowami pasażerów rozpościera się czarna jak bezgwiezdna noc podsufitka. Do tego dochodzi tapicerka łącząca szlachetną skórę z zamszem, która jest tak przyjemna w dotyku, że stanie w korku na trasie łazienkowskiej może nieoczekiwanie stać się ulubionym punktem dnia.

Pod maską panuje równie wielka swoboda wyboru, co w menu dobrej restauracji, ponieważ producent nie zamierza nikogo zmuszać do jednego słusznego rozwiązania. Miłośnicy klasyki mogą postawić na żwawą, turbodoładowaną benzynę, natomiast fani ekologicznych uniesień mają do dyspozycji hybrydy, w tym potężną wersję plug-in generującą niemal trzysta koni mechanicznych. Niezależnie od tego, czy zdecydujecie się na napęd na przednią oś, czy zapragniecie zdobywać miejskie dżungle wszystkimi czterema kołami, Sportage obiecuje dynamikę, która nie kłóci się z dbałością o zrównoważoną mobilność.

Największy uśmiech wywołuje jednak matematyka, która w tym przypadku zdaje się działać na korzyść klienta, a nie salonu. Kia zdecydowała się na ruch, który można nazwać radosną filantropią motoryzacyjną, oferując pakiet dodatkowego wyposażenia o wartości dwunastu tysięcy złotych w cenie zaledwie siedmiu. Przy kwocie startowej rzędu 164 000 złotych, Black Edition wyrasta na jedną z najrozsądniejszych propozycji w swoim segmencie, udowadniając, że można mieć auto z charakterem, nie rezygnując przy tym z wakacji na Malediwach.

Portal o nowych technologiach, sztucznej inteligencji (AI), lifestylu, motoryzacji, stylu, smartfonach, komputerach oraz wszystkim, co kształtuje naszą współczesną rzeczywistość.
NEWSLETER
ZAPISZ SIĘ I BĄDŹ Z NAMI NA BIEŻĄCO
© 2025 SmartYou. All rights reserved.