Ruszają zamówienia na DS N°7 – nowy kompaktowy SUV marki DS Automobiles dostępny w cenie już od 179 900 zł za wersję HYBRID oraz od 229 900 zł za wersję w pełni elektryczną E-TENSE.
Francuscy inżynierowie z uporem maniaka postanowili udowodnić, że można bezbłędnie połączyć aerodynamikę statku kosmicznego z ostentacyjnym wręcz komfortem luksusowego, paryskiego apartamentu. Przed wami nowy DS N°7, czyli maszyna, która z równą gracją przejedzie ponad siedemset kilometrów na jednym ładowaniu, co za sprawą zmyślnej podczerwieni uchroni was przed nocnym spotkaniem z zaspanym łosiem.
Zastępujący poczciwego poprzednika, model DS N°7 czerpie pełnymi garściami z koncepcyjnego AERO SPORT LOUNGE, co w praktyce oznacza sylwetkę tak gładką, że wiatr omija ją z należytym szacunkiem. Współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,26 to wynik, którego nie powstydziłyby się bolidy wyścigowe. Projektanci ewidentnie uznali, że mniejsze nie zawsze znaczy lepsze, dlatego osadzili to cudo na potężnych, nawet dwudziestojednocalowych kołach i znacząco powiększyli szyby, w tym ogromny dach panoramiczny. Z tyłu wygospodarowano z kolei tyle miejsca na nogi, że można by tam z powodzeniem zatańczyć kankana, a imponujący bagażnik o pojemności do pięciuset sześćdziesięciu litrów bez zająknięcia pochłonie całą kolekcję pamiątek z Lazurowego Wybrzeża. Wszystko to okraszono podwójną podłogą, pod którą sprytnie ukryto kable do ładowania, by absolutnie nie psuły arystokratycznego nastroju w kabinie.

Jeśli chodzi o napęd, Francuzi dają nam iście królewski wybór, z naciskiem na ekologię i dumę narodową, jako że serca tych aut biją dzięki fabrykom nad Sekwaną. Miłośnicy gniazdek i prądu mogą wybierać spośród trzech w pełni elektrycznych wariantów o mocy od dwustu trzydziestu do nawet trzystu pięćdziesięciu koni mechanicznych. Ten najmocniejszy wóz napędza obie osie, gwarantując optymalną przyczepność nawet na najbardziej zdradliwych zakrętach alpejskich przełęczy. Największe wrażenie robi jednak wersja z potężnym akumulatorem Long Range, która według obietnic potrafi pokonać aż siedemset trzydzieści cztery kilometry, co pozwala zapomnieć o istnieniu ładowarek na bardzo długi czas. A gdy już w końcu zajdzie potrzeba uzupełnienia energii, szybkie ładowanie pozwoli na podbicie baterii z dwudziestu do osiemdziesięciu procent w zaledwie dwadzieścia siedem minut – akurat tyle, by w spokoju wypić podwójne espresso. Dla tradycjonalistów przygotowano natomiast hybrydę, która w miejskiej dżungli potrafi przez połowę czasu poruszać się bezszelestnie i wyłącznie na prądzie, oszczędzając paliwo i środowisko.

Nowoczesny samochód premium po prostu nie może obyć się bez gadżetów, a DS N°7 został nimi napakowany po sam pochyły dach. Z przodu mrok rozpraszają inteligentne reflektory, które nie tylko oświetlają drogę na czterysta metrów wprzód, ale też dumnie noszą sygnaturę świetlną w kształcie litery V, łącząc się z podświetlanym grillem. W środku na imponującym, szesnastocalowym ekranie rządzi zaawansowany system multimedialny wspierany przez sztuczną inteligencję w postaci ChatGPT, z którą można sobie uciąć pogawędkę w długiej trasie. Na szczególną uwagę zasługuje również kamera noktowizyjna, która niczym bystre oko drapieżnika wyłapuje z ciemności pieszych i zwierzęta, ostrzegając kierowcę odpowiednimi kolorami na wyświetlaczu. Dodajmy do tego jeszcze predykcyjny system półautonomicznej jazdy, który sam zdejmie z nas ciężar stania w korkach, oraz cyfrowe lusterko wsteczne, i nagle okazuje się, że jedyne, czego kierowca musi pilnować, to żeby zbytnio się nie zrelaksować.

Wejście do tego elitarnego klubu zaczyna się od kwoty blisko stu osiemdziesięciu tysięcy złotych, co pozwala na zakup hybrydowej wersji podstawowej, która już w standardzie oferuje chociażby bezkluczykowy dostęp i szesnastocalowy ekran dotykowy. Wyższe sfery zaczynają się wraz ze specyfikacjami nawiązującymi swoimi nazwami do luksusowych francuskich klimatów. Decydując się na wersję Pallas, otrzymujemy na przykład bezdotykowo otwieraną klapę bagażnika i podgrzewane fotele, natomiast specyfikacja Étoile dorzuca do tego zaawansowany nawiew ciepłego powietrza na szyję, byśmy nigdy nie zmarzli w chłodniejsze poranki. Na samym szczycie cennika pyszni się ekskluzywna kolekcja La Première, wyceniona w najdroższej odmianie elektrycznej na blisko trzysta piętnaście tysięcy złotych, kusząca nagłośnieniem od firmy Focal i obłędną tapicerką ze skóry Nappa o wzorze paska luksusowego zegarka. To bez wątpienia samochód dla tych, dla których styl i sztuka podróżowania pierwszą klasą są równie ważne, co sam cel podróży.
