Dziś zaprezentowano nowe Ferrari Amalfi Spider: Spidera V8 2+ z silnikiem w położeniu przednio-centralnym, który w gamie Ferrari doskonale łączy nowoczesny sportowy charakter i wszechstronność.
Wyobraźcie sobie poranek na włoskim wybrzeżu, gdzie zapach słonej morskiej bryzy miesza się z aromatem mocnego espresso, a jedyną rzeczą, której brakuje do pełni szczęścia, jest odpowiedni środek transportu. Właśnie w taką sielankę wjeżdża z fasonem nowe Ferrari Amalfi Spider, czyli najnowsze dzieło inżynierów z Maranello, które udowadnia, że można połączyć ogień z wodą, a konkretnie – bezkompromisowe osiągi z możliwością zabrania na pokład dwójki dzieci lub, co bardziej prawdopodobne, kilku dodatkowych toreb z butików w Positano. To zjawiskowe Spider 2+ z silnikiem umieszczonym w pozycji przednio-centralnej jest hołdem dla sportowego stylu życia, w którym elegancja nie kłóci się z codzienną użytecznością, a jedynym limitem wydaje się być jedynie wysokość fryzury kierowcy po złożeniu dachu.

Właśnie ów dach, wykonany z szlachetnej, pięciowarstwowej tkaniny, jest tutaj prawdziwym bohaterem drugiego planu, który potrafi zniknąć ze sceny w zaledwie 13,5 sekundy, i to nawet podczas jazdy z prędkością do 60 km/h. Projektanci pod wodzą Flavio Manzoniego dokonali niemal niemożliwego, zachowując płynną i posągową sylwetkę modelu Amalfi, dzięki czemu auto wygląda równie zjawiskowo z zamkniętą kopułą, jak i w wersji „topless”. Dla tych, którzy lubią wyróżniać się w tłumie innych posiadaczy supersamochodów, przygotowano szeroki wachlarz personalizacji, w tym nowy, mieniący się odcień Tecnico Ottanio oraz absolutną nowość w palecie barw – lakier Rosso Tramonto. Ten ostatni to nie jest zwykła czerwień, lecz barwa inspirowana momentem, w którym słońce leniwie chowa się za horyzontem Wybrzeża Amalfi, rzucając na fale ciepłe, pomarańczowe refleksy.

Pod maską nie znajdziemy jednak lenistwa, lecz najnowszą ewolucję nagradzanego wielokrotnie silnika V8 o pojemności niespełna czterech litrów, który teraz generuje aż 640 KM. Inżynierowie tak mocno wzięli sobie do serca walkę z masą i tarciem, że odchudzili nawet wałki rozrządu i wprowadzili olej o niskiej lepkości, dzięki czemu ten mechaniczny potwór budzi się do życia o 30% sprawniej podczas zimnych poranków. Cała ta moc trafia na koła za pośrednictwem ośmiobiegowej, dwusprzęgłowej przekładni, która zmienia biegi szybciej, niż zdążą Państwo mrugnąć okiem, a specjalnie opracowany układ wydechowy dba o to, by sąsiedzi nie mieli wątpliwości, że właśnie wyruszyliście Państwo na podbój serpentyn.

Wnętrze Amalfi Spider to prawdziwy manifest nowoczesności, gdzie koncepcja dual-cockpit sprawia, że pasażer czuje się niemal jak drugi pilot, mając przed sobą własny wyświetlacz pokazujący obroty silnika i działające na auto przeciążenia. Na szczęście dla purystów, Ferrari zdecydowało się na wielki powrót fizycznych przycisków na kierownicy oraz kultowego, aluminiowego przycisku start, co pozwala na intuicyjną obsługę bez odrywania wzroku od drogi, gdy wskazówka obrotomierza pędzi w stronę wartości 7600. Nawet kwestia wiatru we włosach została rozwiązana w sposób iście genialny – zintegrowany z tylną kanapą deflektor wysuwa się po naciśnięciu jednego guzika, tworząc wokół pasażerów niewidzialną bańkę spokoju, w której można swobodnie rozmawiać nawet przy autostradowych prędkościach.

Całość tego technicznego spektaklu dopełnia zaawansowana elektronika, w tym system Side Slip Control 6.1 oraz innowacyjny układ ABS Evo, które dbają o to, by kierowca czuł się jak mistrz kierownicy, nawet jeśli jego jedynym doświadczeniem wyścigowym jest szybki podjazd pod podjazd własnej willi. Ferrari Amalfi Spider to samochód, który nie prosi o uwagę, on ją po prostu egzekwuje, oferując przy tym zaskakująco ustawny bagażnik o pojemności do 255 litrów, co czyni go idealnym towarzyszem dalekich wypraw. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy są Państwo gotowi na zachód słońca, który trwa tak długo, jak długo starczy paliwa w baku?
